Co z tym Smudą?
“Przy takim trenerze jak Franciszek Smuda trudno nie pić” - to słowa Jana Tomaszewskiego na temat sommelierskich prób Michała (a teraz raczej Michaela) Żewłakowa i Artura Boruca na pokładzie samolotu wracającego z USA.
“Człowiek, który zatrzymał Anglię” (notabene nienawidzę tego określenia, bo kojarzy mi się ono z czasami, gdy Antonii Piechniczek był autorytetem w naszym kraju - to jakaś dziwna prehistoria) lubi sobie krytykować zawsze i wszędzie, lubi deportować, wypierdalać dyscyplinarnie, ale… coś w tych jego słowach jest
// W tym szaleństwie widzę metodę i chętnie zatrudniłbym go na jakąś umowę-zlecenie w PZPNie, żeby rozgonił tych dziadków po okolicznych lasach //
Franciszek Smuda jest o tyle łatwym celem dla Tomaszewskiego, że nie jest on w ogóle konsekwentny, mówi (a raczej: gada - przyp.red.) jedno, robi drugie. A Pan Jan lubi łapać ludzi za słówka. Czy ma, w przypadku selekcjonera, rację? Wydaje się, że dobrze wytyka błędy Franza, obnaża jego słabości i niedoskonałości.
Minął rok. Koncepcji nie ma, ale tego można było się spodziewać. Franciszek Smuda nigdy nie był trenerem używającym kalendarza czy laptopa. Zwykle używał… “magii”. Miał coś, co potrafiło zmobilizować, zachęcić piłkarzy do wspólnej pracy. W kadrze tego nie widać. Oczywiście - praca trenera w kadrze, a w klubie to dwa różne zawody - to banał. I przykładzie Smudy widać to doskonale. Na zgrupowaniach poza treningami widzi, jak piłkarze się zachowują. Jakie lubią dowcipy, jakie filmy, jakie… trunki. W klubach tego nie było - piłkarze po treningi wracali do domów i robili co chcieli. A teraz (może podświadomie) Franz ich pilnuje. Zamiast tworzyć atmosferę to tworzy o niej legendy w wywiadach.
Wróćmy do tej niekonsekwencji. W ciągu roku, trener powołał ok. 60 zawodników. To chyba przesada, prawda? Poszukiwania swoją drogą, ale gdzieś musi być chociaż mały pomysł na tych ludzi, na pracę z nimi. Notoryczne zmiany w bramce, “szukanie” odpowiednich pozycji dla piłkarzy… totalny chaos.
Zwykle staję po stronie trenera, nie jestem zwolennikiem zwolnień opiekuna drużyny i winy doszukuję się po stronie piłkarzy, ale może rzeczywiście lepiej byłoby (ale nie oszukujmy się - jest to nierealne) pozbyć się teraz Smudy - nie wypierdalać dyscyplinarnie, tak po ludzku podziękować za współpracę, a na jego miejsce znaleźć człowieka bez “magii”, ale za to z pomysłem?!
Komentarze (0)
