Nie było wstydu na “Niemym Losowaniu”

Masha Efrosinina i Piotr Sobczyński przyjemnym dla ucha angielskim poprowadzili całą imprezę. Premier Tusk wykuł się w tym języku kilku zdań, mając w pamięci lingwistyczne wpadki podczas wizyty  Condoleezzy Rice. Przed kamery nie wyrywał się też prezes Lato aby powiedzieć, że jest very happy, czy wiceprezesi Engel i Piechniczek po to by nadmienić coś o polskiej myśli szkoleniowej i rzutach rożnych - każdym bitym inaczej.
Umówmy się, kompromitacji być nie mogło! Do PKiN zjechały się takie tuzy, że wspomnieni wcześniej wiceprezesi musieli zadowolić się miejscami w ostatnich rzędach.  Samobóje to możemy sobie strzelać na krajowym podwórku, ale nie podczas meczu międzynarodowego. Taka impreza to nie miejsce na prywatne gierki i szeroko pojęty polski obciach, tu wszystko musi się błyszczeć i pięknie pachnieć. Dziadki leśne mogły wziąć więc dzień wolny.

Ogólnie całą tą galę odbieram pozytywnie. Od strony technicznej wszystko idealnie - przyjemny podkład muzyczny (nie chodzi mi tu o występ Audiofeels), świetna, bazująca na logo EURO2012, oprawa graficzna podczas losowania. Te wszystkie efekty multimedialne tworzyły dobrze znaną harmonię pod szyldem UEFA.

Niemniej jednak mam kilka zastrzeżeń…

Zastrzeżenie nr 1 - wybór “sierotek”
Ze strony ukraińskiej: Andrij Shevchenko i Oleg Błochin
Ze strony polskiej: Zbigniew Boniek i Andrzej Szarmach

Co do naszych sąsiadów to… myślałem, że turniej organizujemy wspólnie z Ukrainą, a nie Rosją! Może i Ukraińcy utożsamiają się z napastnikiem Dynama, ale on mimo wszystko woli chyba “Wielkiego Brata”, podobnie jak Błochin. Bardzo wymowny był moment, jak prowadzący zadawali “sierotkom” pytania w ich ojczystym języku i Shevchenko z Błochinem odpowiadali po… rosyjsku. Czyżby ukłon w stronę nowego prezydenta? Raczej stare przyzwyczajenie.
Dobra, ale zostawmy Ukraińców.
O Bońku można powiedzieć wiele [niedobrego], ale na “sierotkę” to on się nadaje jak mało kto! Fajnie jest się pochwalić w 100 telewizjach, że Polak jest przyjacielem prezesa UEFA i razem z nim strzelał kiedyś na treningu bramki Giovanni’emu Trapatonni’emu. A, że “Zibi” lansować się potrafi, to świetnie ubrał te przechwałki w słowa. Oj tak, Boniek jest świetnym towarem eksportowym.
Andrzej Szarmach… tak… nie wiem kto wpadł na ten pomysł. Zupełnie niemedialny, w dodatku niefotogeniczny, niepotrafiący dobrze sklecić zdania (po polsku!) - my takiego gościa wypychamy na salony. Trzymając się ukraińskiego schematu “stary-młody” mogliśmy zamiast Szarmacha wybrać np. Dudka. Jestem pewien, że on podczas losowania czułby się jak ryba w wodzie, a kibice w Anglii i na całym Świecie nie musieliby się zastanawiać kto to taki. Poza tym bylibyśmy światkami, przyjemnej dla nas, retrospekcji pod tytułem “Finał LM 2005″.

Zastrzeżenie nr 2 - odklejająca się dekoracja
Szczególnie przy zbliżeniach na Bońka, fioletowe tło za nim w kilku miejscach odchodziło. W kamerze wyglądało to trochę biednie. Scenograf niestety się nie popisał.

Zastrzeżenie nr 3 - “Nieme Losowanie”
Przez to nawet komentator TVP Maciej Iwański (dla którego zawsze wszystko jest fantastyczne) stwierdził, że losowanie jest spokojne i nudne. Chodzi oczywiście o sam moment wyciągania piłeczek z koszyków. Podczas najważniejszego elementu ceremonii głos zabierał jedynie prowadzący losowanie Gianni Infantino. “Sierotki” losowały zespół i bez słowa pokazywały kartkę z nazwą państwa. Tutaj czegoś brakowało. Jakiegoś stęknięcia, jęknięcia, charknięcia, kichnięcia… A tu nic, grobowa cisza. Zabawny Włoch kilka razy nawet próbował nawiązać kontakt ze swoimi pomocnikami, ale się nie udało. Szkoda.

Zastrzeżenie nr 4 - rosyjski wagon metra i cerkwie, czyli miasta-gospodarze EURO2012
Filmiki prezentujące EURO-miasta okazały się zbędne. Mówiąc łagodnie: nie przedstawiały ani nas, ani Ukraińców w kolorowych barwach.
Neptun, morze, rynek, kościół, witraże, Koziołki, rynek, kościół, kościół, rynek, witraże, Kolumna Zygmunta, metro, rynek, kościół - tak przedstawiono polskie miasta.
Na Ukrainie schemat był jeszcze prostszy: cerkiew, cerkiew, cerkiew, plac, cerkiew, plac, plac…
Rozumiem, że chodziło o to, aby uciec od pokazywania (nieistniejących) stadionów, ale żeby od razu chwalić się metrem [w Polsce] i milionem cerkwi [na krainie]?!

Momentami wiało nudą, ale zwykle tak jest na tego typu imprezach. Przecież tak naprawdę w tym momencie żadnego trenera nie obchodzi gdzie odbędzie się turniej w 2012 roku, tylko z kim przyjdzie mu rywalizować o udział tych Mistrzostwach.
Biorąc pod wagę to, że przed losowaniem nasze media obawiały o kompromitację można stanowczo powiedzieć, że było dobrze. Pierwszy poważny test pod nazwą “EURO 2012″ zaliczony. Może teraz sami podnieśmy sobie poprzeczkę i kolejne sprawdziany spróbujmy zdać celująco?!

futbolowe.info - zawsze najbardziej aktualne informacje z polskiej ekstraklasy i lig europejskich w jednym miejscu! »



Dopiero 1 komentarz

  1. mmmm @ 9 lutego 2010
     

    nie ma kopiowania weszlo. dziekuje, dobranoc

Odpowiedź

Powered by WP Hashcash


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


luty 2010
P W Ś C P S N
« stycznia   marca »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728