O wszystkim, czyli o niczym - felietony, których nienawidzę
Dziennikarstwo sportowe w Polsce leży i kwiczy. Nawet mój nędzny blog mógłby być publikowany na jednym z wielkich portali i poziomu sekcji “Piłka nożna” na pewno by nie obniżył. Otóż trafiłem właśnie na felieton Romana Kołtonia, dziennikarza którego kiedyś lubiłem. Kiedyś = bardzo, bardzo, baaaaardzo dawno temu, bo od dłuższego czasu ekspert Polsatu Sport przestał być dziennikarską osobowością - mówi banały, podlizuje się swoim rozmówcom, pisze nędzne felietony.
Link do jego najnowszego dzieła: http://sport.interia.pl/felietony/kolton/news/kolton-33-609-miejsc-ale-ile-zajetych,1457041,5418
No i o czym jest ten wpis? Do kogo jest skierowany? Po co został napisany?
Ja potrafię odpowiedzieć tylko na to ostatnie pytanie - Kołtoń ma w umowie z Interią określoną liczbę wpisów na tydzień/miesiąc i dlatego dosyć często musi zamieszczać nowe felietony. Reszta już nie jest taka oczywista.
Redaktor Kołtoń dywaguje:
GŁÓWNY PROBLEM: Czy nowy stadion Legii zwiększy zainteresowanie piłką wśród ludzi? Czy stadion w Warszawie będzie zapełniony?
DEDUKCJA KOŁTONIA: Może tak, może nie.
To, że będą kiełbaski na grillu to nie wystarczy, potrzeba jeszcze drużyny! A drużyny nie ma!
Trzeciak zmarnował swój czas na Łazienkowskiej. Problemem jest konflikt z kibicami.
Juventus też gra słabo w tym sezonie.
Stadion Lecha będzie większy, ale łatwiej będzie go zapełnić.
Od sezonu 2006/2007 Lech gra na licencji Amiki Wronki. Mimo to kibice Lecha nadal śpiewają piosenki o Lechu. Jacek Rutkowski się wzrusza, gdy słyszy te pieśni.
Lech to nie tylko plac budowy, Legia to tylko plac budowy.
Kiedyś kibice Lecha mówili, że kibice Legii są najlepsi.
I tak właśnie wygląda wpis Kołtonia. Oczywiście wszystko to trochę uprościłem (na ile, sami sprawdźcie), ale ja go właśnie tak czytam. Facet stara się być kontrowersyjny, napisać coś zgryźliwego, ironicznego, próbuje popisywać się swoją wiedzą na temat piłki, wkłada do tekstu niepotrzebne nazwiska, przypomina fakty, których nikt nigdy nie zapomniał. Bez fantazji, polotu i chyba bez sensu. Na koniec oczywiście “romantyczne zakończenie”, jakaś mała retrospekcja by przypomnieć jak to kiedyś było wspaniale, a teraz jest beznadziejnie.
Mam wrażenie, że Roman Kołtoń swoje felietony kieruje do idiotów nie mających pojęcia o futbolu, którzy będąc świadkiem jakiejś dyskusji chcą się do niej włączyć i zaimponować swoją “wiedzą”. Przecież każdy kto interesuje się piłką wie, że w Poznaniu będzie EURO2012, Legia należy do ITI, a Juventus gra w Turynie i żadna z tych informacji nie wymaga oddzielnego akapitu z “dowodem na prawdziwość twierdzenia”. No chyba, że jego odbiorcami są gospodynie domowe, na co dzień czytające “Naj” i “Przyjaciółkę” - wtedy rzeczywiście trzeba im tłumaczyć dlaczego Lech to Amika, która produkuje kuchenki, jakiej firmy piłką grają w Ekstraklasie i w ilu miastach będzie EURO2012.
PS. Nigdy nie zapomnę jak Kołtoń komentował EURO2008 i mówił:
“Na państwa ekranach teraz Leo Beenhakker, czyli trener reprezentacji Polski”
“Piłkę ma teraz Artur Boruc, czyli bramkarz reprezentacji Polski”
“Widzimy ławkę rezerwowych, a na niej Marek Saganowski - napastnik reprezentacji Polski”
itd.
Dzięki Roman, nikt tego nie wiedział.
1 Komentarz