Goodbye Fabian?
Ciekawe czy takie słowa Arsene Wenger skieruje po dzisiejszych popisach w bramce do Łukasza Fabiańskiego. Niestety to, jak Fabian puścił oba gole widział cały piłkarski świat. Jak spadać to z wysokiego konia…
Tym samym bramkarz Arsenalu dołączył na YouTube’ie do znakomitego towarzystwa Tomka Kuszczaka oraz Artura Boruca. Można teraz całkiem fajny (i długi) filmik zmontować przedstawiający nieporadność polskich golkiperów.
Dariusz Szpakowski pewnie zastanawiałby się:
I teraz pytanie - czy Arsene Wenger zareaguje impulsywnie i powie Fabiańskiemu “Goodbye”, czy zachowa jednak spokój i cierpliwość w stosunku do polskiego bramkarza?
Według mnie dni Fabiańskiego w Arsenalu są już policzone. Nie, nie z powodu dzisiejszych błędów, nie tylko przez nie. Fabiański jest w Arsenalu już prawie 3 lata, przez ten czas wystąpił w pierwszej drużynie ponad 30 razy. Czy jednak po którymkolwiek występie ktokolwiek powiedział, że Fabiański uratował skórę Kanonierom? Nie przypominam sobie. Owszem, były pozytywne opinie o polskim bramkarzu, kilka interwencji miał naprawdę na najwyższym poziomie. Ale to wszystko. Trochę mało, jak na taki klub jak Arsenal. W wielkim piłkarskim świecie bramkarz musi”robić różnicę”. A Fabiański nigdy jej nie robił, nawet w Legii.
Ostatnio rywalizacja bramkarzy Arsenalu przypomina pojedynek ślepego z kulawym. Niewidomy Almunia puszcza szmaty, a jednonogi Fabiański nie chce być gorszy. Ta nieporadność musi frustrować wszystkich dookoła, ale nie mam wątpliwości, że ten bramkarski kabaret jeszcze trochę potrwa. I dumny tytuł “bramkarza Arsenalu” będzie nosił ślepy Hiszpan.
Reasumując myślę, że Fabian nie dostanie kolejnej szansy w Londynie. Oczywiście “dogra” sezon do końca i nie wykluczone, że zagra nawet w rewanżu z Porto, ale w czerwcu odejdzie. Zostanie wypożyczony do jakiegoś klubu w Ligue 1, tam będzie bronił dobrze i Francuzi go wykupią. Ale do tego czasu Fabiański musi zapomnieć o reprezentacji, ponieważ dał dziś Smudzie znakomity pretekst do pomijania go przy powołaniach. A Franek takie prezenty lubi, bo żaden dziennikarzyna mu w temacie “niepowołany Fabiański” nie podskoczy.
Zacząłem od mojego ulubionego komentatora to i na koniec go sparafrazuję:
Ze stadionu Emirates żegna się z Państwem Łukasz Fabiański!
Komentarze (3)